niedziela, 19 czerwca 2011

Wiosna! 30 marca

Photobucket
Photobucket
Photobucket

aktualizacja z 20 marca

Wczorajszy dzień nie był zbyt fortunny. Przy śniadaniu usłyszałam szamot i pisk w klatce. Najpierw nie zwróciłam uwagi. Za chwilę zobaczyłam, że Ex ma czerwonawe oko. Wyjęłam go i omal nie zemdlałam. Było całe we krwi! Byłam pewna, że dostał pazurem w oko. Chciałam wierzyć, że to porfiryna, no ale kurcze, po tylu latach przecież umiem odróżnić krew od porfiryny. To coś było jasnoczerwone i płynne. Ale, że źródła krwawienia nie mogłam zlokalizować wszystko było jeszcze dziwniejsze (curiouser and curiouser). Ex poszedł na chwilę do duny. Dopiero jak po raz drugi sprawdzałam oko, które, jak się okazało, było jednak zalane porfiryną, a nie krwią, zobaczyłam, że Ex ma dziurę w policzku. Głęboką, ale ciętą ukośnie, długości akurat dwóch siekaczy. Widać ją było dopiero po naciągnięciu skóry. Najpierw spanikowałam, ale potem stwierdziłam, że takich rzeczy się chyba nie szyje, bo za małe. Przycięłam trochę sierść (minimalnie, bo się wiercił rudzielec), przemyłam rivanolem i odstawiłam do duny. Wieczorem rana była już sklejona, więc mam nadzieje, że niedługo nie będzie po niej śladu.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

czwartek, 3 marca 2011

Zielone zdjęcia

No to od najmłodszego:

Bonus, 4 m-ce, 395 g - to jest dla mnie szczur zagadka. Do tej pory myślałam o nim jak o ofierze gangu Ex&Pavan, ale coraz bardziej przekonuję się, że ten gnojek zasługuje na bęcki. Ma alergię na Exa i na sam jego widok panikuje, co kończy się oczywiście lataniem futra po klatce. Dziś pokłócił się z Exem, to potem nawet ja zostałam opiszczana. Ale za to daje się całować po brzuszku.
Photobucket

Ex Aequo, prawie 10 m-cy, 563 g - moja ruda lizaweczka. Fakt, męczy Bonusa, ale w stosunku do innych jest bardzo uległy. Słodziak, co pulsuje oczkami leżąc mi na rękach.
Photobucket

Roux, 11 m-cy, 560 g - czy ja kiedyś narzekałam, że on panikuje? Czy ja kiedyś nazwałam go strachulcem? Och, jakże naiwna byłam nie wierząc, że ktoś może panikować bardziej! Roux świetnie wkomponował się w stado. Obrał technikę "udawajmy, że mnie nie ma", która sprawdza się wyjątkowo dobrze. Bardzo przejmuje się tym, co się dzieje w stadzie - każdą awanturę mocno przeżywa. Tłuścioch, nie lubi się ruszać.
Photobucket

Pavan, 13 m-cy, 531 g - wygląda jak pluszak, ale nie jest tak uległy. Czasem się zapomni i da się pogłaskać po główce, ale raczej stroni od pieszczot. Lepiej ogrzać pani kark. Póki co nie wykryłam żadnych niepojących zmian zwiastujących nawrót nowotworu.
Photobucket

Happy Hour, 13 m-cy, 595 g - moja gwiazdeczka, moje serduszko, moje oczko w głowie, moja duma. Cudowny alfa, oaza spokoju. Kiedy ostatnio Bonus z Exem się ostro starli Bonus uciekł na górę do rury. Nikomu nie pozwalał się dotknąć, każdego opiszczał. Tylko Happy mógł go powąchać i wejść do rury. Wyszedł jak upewnił się, że z młodym wszystko ok. Nigdy nie wdał się w żadną bójkę, emanuje spokojem i to jest jego atut. Czasem kładzie mi się na dłoni i prosi o głaski. Rozpłaszcza się wtedy i udaje naleśnika.
Photobucket

Fotki z 2 lutego

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

wtorek, 11 stycznia 2011

haemangiosarcoma

Mam wyniki histopatologii guza Pavana. Guz był umieszczony w tkance podskórnej i był to naczyniakomięsak (haemangiosarcoma). Jest to nowotwór złośliwy związany z układem krwionośnym - guz razem z krwią może sobie podróżować po całym ciele i zajmować kolejne miejsca. jego cechą charakterystyczna jest błyskawiczne tempo wzrostu. Dr. Rzepka powiedziała, że guz wielkości pomarańczy może powstać w ciągu tygodnia. Nic więc dziwnego, że ten Pavanowy został uznany za ropnia zanim został wycięty.
Za miesiąc, dwa trzeba będzie zrobić Pavanowi prześwietlenie i zobaczyć, czy cholerstwo gdzieś sobie nie rośnie.
Kurczę, mam nadzieję, że nic już nie będzie mojej szyszuni nękać.

Fotki z 6 stycznia:

Photobucket
Photobucket
Photobucket
Photobucket